sobota, 31 grudnia 2016

Czas przełomu, czyli małe rzeczy w wielkich słowach

...z cyklu "Uroda życia"


Rok, w którym, jak napisałam już na Facebooku, przeżyło się przygodę życia, aż prosi się o podsumowanie. Nigdy takowych nie robię, nigdy nie byłam dobra z arytmetyki i nie potrafię dokonywać wyborów, więc ograniczę się do jednej refleksji, ponieważ dotyczy ona rzeczy, z której nader dotkliwie zdałam sobie w tym roku sprawę - że wpadłam z deszczu pod rynnę.





My Slow Nice Life to miał być blog o spokojnym, niespiesznym i przez to naprawdę przyjemnym życiu, na które szansa pojawiła się po przyjściu na świat mojego najmłodszego dziecka. I był - aż do chwili, kiedy światło dzienne ujrzała moja książka. Z nostalgią wspominam czas jej powstawania, pisanie bez żadnych założeń, planów wydawniczych, bez wiary w to, że kiedyś wypuszczę ją w świat. A może i bez chęci...




Kilka lat temu z ulgą wyrwałam się z kieratu życia toczącego się w czworokącie szkoła-teatr-fundacja-dom, by zasiąść na kanapie - najpierw z malutkim dzieckiem w ramionach, a potem do pracy z laptopem i kawą. Redagowanie książek okazało się idealnym pomysłem, ponieważ mimo poczucia sukcesu i prawdziwego spełnienia miałam wrażenie, że wszystkie te wcześniej zdobyte nagrody, wyróżnienia i tytuły, a także docenienie przez wiele roczników uczniów, kosztowały mnie chyba zbyt wiele, by móc już zawsze prowadzić takie życie. A praca na pół gwizdka, gdy w grę wchodzą młodzi ludzie, wydaje mi się zupełnie bez sensu, powiedziałabym nawet, że jest nieuczciwa - człowiek, zwłaszcza dziecko, zasługuje na sto procent, nie mniej. To jednak wypala.




Redagowanie, blogowanie i rodzina - całe życie w domowym zaciszu - to było wszystko, czego potrzebowałam. Nawet Facebook mnie nie kusił, chociaż wszyscy byli na Facebooku. Powoli, z wolnej stopy, zaczęłam porządkować zapisane, a właściwie to nieczytelnie zabazgrane zeszyty. Minął rok. Wysłałam plik do wydawcy, po kilku miesiącach do kolejnych. A dzień przed czterdziestymi drugimi urodzinami otrzymałam prezent życia - propozycję wydawniczą od Zysk i S-ka.




I ruszyła lawina. Facebook. Pseudonim. Fanpage. Blog. Praca. Redakcja własnej książki. Kilkanaście wersji okładki. Blog. Praca. Coraz starsze małe dziecko. Praca. Coraz więcej korespondencji. Promocja. Praca. Pierwsze recenzje. Stres. Praca. Wywiad. Wyjazd na promocję. Praca. Spotkania. Praca. Facebook. Praca... Coraz większe tempo i coraz mniej, właściwie prawie wcale, mojego powolnego, dobrego życia. W zamian życie równie miłe, równie satysfakcjonujące i o wiele bardziej ekscytujące. Z apetytem na więcej.




No właśnie. Wróciłam do punktu wyjścia. Do miejsca, w którym satysfakcja, poczucie docenienia i sukcesu kosztuje nieprzespaną ze stresu noc, odsunięte w pośpiechu dziecko, napięcie i brak dystansu. Zupełnie jak przed kilku laty.




Nie tak miało być. Ale wpadnięcie z deszczu pod rynnę zawdzięczam sama sobie. Dlatego czas na zmianę. Przede wszystkim podejścia, bo nie chodzi mi o jakieś radykalne porządki, pozbywanie się z życia tego czy owego. Zbyt cenne są jego elementy, by z nich rezygnować. Cieszę się z tego, co osiągnęłam, ale w obawie, by mi to nie obrzydło i nie zaczęło kojarzyć się źle - jak wszystkie dobre rzeczy ze starego życia - muszę chyba wziąć do serca myśl przewodnią z winiety mojego bloga. Spójrzcie na nią - brzmi dobrze, prawda? No właśnie. Czas wrócić do początków. By za kolejny rok nie żałować.



Świadomie zwolnij tempo we wszystkich obszarach życia.
Jeszcze raz.
Na dobre.
Koniecznie.

PS Nie mogę sobie jednak odmówić :) Zresztą warto pamiętać o tym, co dobre:

  • duże wsparcie i wspaniałe przyjaźnie nawiązane dzięki blogowi,
  • zaproszenie do stałej współpracy przez kwartalnik literacko-artystyczny "sZAFa",
  • kilku cenionych przez czytelników pisarzy, którzy z kolei cenią współpracę ze mną,
  • poczucie spełnienia zawodowego i wielkiej satysfakcji z pracy,
  • wydanie własnej książki, co jest według wielu niemożliwe dla debiutanta :)
Za to dziękuję!


Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

czwartek, 29 grudnia 2016

Pamiętnika "Sezonu" ciąg dalszy :)

...z cyklu "Uroda życia"


Z górą dziesięć miesięcy temu ukazała się moja książka i trudno mi uwierzyć, że wśród tysięcy nowych tytułów pojawiających się na rynku każdego dnia kogokolwiek jeszcze "Sezon zamkniętych serc" obchodzi. A jednak.



Jeszcze w sierpniu zdążył wylądować u Ani w Londynie.

Fot. Anna Woś


A także w rękach blogerki Justyny Adamson (blog Jej spojrzeniem):

Polski rynek literatury po raz kolejny udowadnia nam swoją silną pozycję [...]. Tym razem prezentuje nam książkę - na pierwszy rzut oka klasyczne romansidło, po głębszej analizie fantastyczną powieść...

W październiku przez formularz kontaktowy bloga otrzymałam taką oto wiadomość:


Dzień dobry,
wczoraj zaczęłam czytać Twoją książkę (wypożyczoną z biblioteki, w której pracuję) i z przyjemnością stwierdzam, że jest świetna :) [...] doceniam takie perełki jak "Sezon zamkniętych serc". Mam nadzieję, że to dopiero początek Twojej kariery literackiej i niebawem doczekamy się kolejnych powieści :)

Pozdrawiam
Ania

Prawda, że chce się żyć? Pani Ania jest dla mnie całkiem anonimowa, ja dla Niej w sumie też, a przecież zadała sobie trud odszukania mojego bloga i skorzystania z możliwości kontaktu tą drogą. Aniu, być może czytasz ten wpis, dlatego chcę Ci gorąco podziękować za tak uskrzydlające słowa!

Z kolei w listopadzie prywatną wiadomością zaszczyciła mnie lubiana pisarka, Pani Danuta Pytlak, autorka powieści "Babie lato" i "Medalion szczęścia".

Dzień dobry, Pani Wioletto - właśnie skończyłam czytać Pani książkę. Jestem nią po prostu zachwycona! Jest niezwykle dojrzała i poruszyła w mojej duszy wiele ukrytych strun. Dziękuję.

Pani Danuto, to ja dziękuję, że sięgnęła Pani po moją książkę, bardzo się cieszę!

Grudzień obfitował w spokojne, ciepłe i długie rozmowy...

Do pierwszej zaprosiła mnie Małgorzata Południak, kierownik redakcji
kwartalnika literacko-artystycznego "sZAFa".


http://szafa.kwartalnik.eu/60/

Małgorzata Południak: Chciałam z Tobą porozmawiać wiosną, ale dlaczego czekać do wiosny, skoro świat gna jak szalony. Właściwie nigdy Cię nie zapytałam, a powinnam, jak się czujesz w roli debiutantki?
Wioletta Leśków-Cyrulik: Różnie.
Czytaj dalej...


Tuż przed świętami miałam przyjemność zasiąść na
Literackiej Kanapie u Moniki A. Oleksy,
pisarki, autorki wielu popularnych książek, takich jak "Niebo w kruszonce", "Samotność ma twoje imię" czy "Miłość w kasztanie zaklęta".


Fot. Marcin Piotr Oleksa

Monika A. Oleksa: W swojej powieści dotykasz, Wiolu, trudnych tematów, a jednak robisz to w taki sposób, że czytelnik jest w stanie to unieść, zrozumieć i w pewien sposób zaakceptować. Jednocześnie też nikogo nie oceniasz i nie moralizujesz, zostawiając każdemu, kto sięgnie po „Sezon…”, własną przestrzeń i ocenę.

Z całego serca dziękuję wszystkim Czytelnikom,
którzy wciąż sięgają po "Sezon zamkniętych serc"!
Dziękuję, że mogę przez chwilę być z Wami poprzez to, co napisałam na kartach mojej książki, a także w bardziej bezpośredni sposób - ponieważ chcecie ze mną rozmawiać, korespondować, dzielić się wrażeniami po lekturze.
Dzięki Wam wiem, że naprawdę było warto.

wtorek, 20 grudnia 2016

Jeszcze tylko jodła do stroika...

...z cyklu "Uroda życia"

 

Pierniczki na mielonych migdałach - bez glutenu! Upieczone przez najstarsze

 

Ten moment, kiedy wszystko okazuje się być na swoim miejscu. I udekorowane pierniczki, i uszka w zamrażalniku, i ryba, i pierogi. I kapusta z grzybami w słoikach, prezenty w domowych zakamarkach. Produkty na wypieki w spiżarni, opłatek w specjalnej szufladzie, świeca Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom także. Jeszcze tylko jodła do stroika i... już.

 


W tle na razie świąteczne piosenki, od Wigilii już będą kolędy. Bożonarodzeniowe opowieści, Pilch, Tokarczuk, Stasiuk - do słuchania. Brak generalnych porządków i pośpiechu. Najwyżej barszcz będzie w tym roku z torebki. To nieważne. Ważne, że my jesteśmy. Jedna pieczeń mniej albo więcej... Masa makowa z puszki. I piernik gotowy, z Delecty. W końcu trzeba mieć priorytety ;)


Lukrowany domek z piernika, bez glutenu słodkości dla dzieci, uroczyste strojenie choinki. I śmiechy. Na to wszystko nie ma miejsca, kiedy usiłuje się zrobić zbyt wiele w zbyt krótkim czasie. A pieczenie wszystkiego podwójnie jest nierealne, jeśli nie ma się zamiaru zwariować. Więc idziemy na skróty. Ponieważ na czymś innym nam w czasie świąt zależy.




Słuchamy audiobooka "Boże Narodzenie z kretem Filipem", bo właśnie przyszedł od Ani. Dziękuję! Mam więcej, mogę się podzielić - kto chce, pisze e-mail na myslownicelife@gmail.com, zapraszam! Kto nie zdąży, może kupić - oddzielnie lub w komplecie z "Sezonem zamkniętych serc" i z dedykacją.

Tu można zamawiać płytę w komplecie z "Sezonem zamkniętych serc" i drugim audiobookiem - "Podróżuj z kretem Filipem"

A tak w ogóle to jest bardzo fajnie, mimo zawodowej gonitwy, mimo tego, co dzieje się wokół. Nawet mam czas na czytanie wieczorami. Nie wiem, może koncentrowanie się na prywatności to zwyczajny eskapizm, ale nawet jeśli tak, to trudno. Trudno inaczej reagować.

Mikołaj był, więc się niespiesznie bawimy :)

Są święta. Czytam świąteczne wpisy na blogach, czerpię energię, otulam się melancholią - jedna i druga są mi tak samo potrzebne. Magdallena, Agnieszka - jesteście nieocenione. Wasze słowa przychodzą do mnie o piątej rano, kiedy siadam przy komputerze do pracy, biorę pierwszy łyk kawy i spokojnej, mądrej refleksji.


Jeszcze tu przed świętami powrócę.

A dla potrzebujących taki link:




poniedziałek, 19 grudnia 2016

60. numer "sZAFy" już w sieci!

...z cyklu "Czytam sobie"

 

Serdecznie zapraszam Was do czytania kolejnej "sZAFy" - kwartalnika literacko-artystycznego, z którym mam przyjemność od dłuższego czasu współpracować.

 
Na okładce obraz Zdzisława Beksińskiego z kolekcji Anny i Piotra Dmochowskich



W numerze między innymi: najnowsza proza Hanny Dikty, recenzje i interpretacje Aleksandry Urbańczyk, esej Leszka Jodlińskiego, kolejna część rozmowy Małgorzaty Południak ze znanym rysownikiem i malarzem Tadeuszem Baranowskim, a także obrazy Zdzisława Beksińskiego i tekst marszanda artysty, Piotra Dmochowskiego. Ja również miałam przyjemność porozmawiać z Małgorzatą Południak po raz pierwszy na łamach "sZAFy".

Szczegółowy spis treści:

POEZJA

Krzysztof Bojko, Ewa Frączek, Joanna Fligiel, Magda Gałkowska,
Anna Luberda-Kowal, Karol Maliszewski, Bogdan Prejs, Klaudia Raczek,
Jakub Sajkowski

PROZA

Hanna Dikta, Jacek Durski, Olgerd Dziechciarz, Paweł Orzeł,
Łukasz Suskiewicz, Marcin Zegadło, Marta Zelwan

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO

Monika Cichoń, Jette van der Lende, Michał Konrad,
Juliusz Lewandowski, Robert Mazur, Nicolò Quirico

"sZAFa" presents

Piotr Dmochowski - marszand Zdzisława Beksińskiego. Posłowie do drugiego wydania Zmagań o Beksińskiego.
Daria Nowicka - Opisywanie świata Andrzeja Wróblewskiego. Ekspresje, część druga
Maja Staśko - Otua. Autoterapeutyczność a autotematyczność wokół Szklanych ust Lecha Majewskiego (VI)

ESEJE-FELIETONY-RELACJE

Paweł Dąbrowski - Podwójny nurt kultury
Ewa Frączek - Połamane dzieci Vonneguta
Magda Harmon - Albowiem
Leszek Jodliński - Historia bez tytułu, początku i końca...
* Historia bez tytułu, początku i końca (4). Sklepy tytoniowe i kolonialne
Kamila Wasilewska-Kaczmarczyk - Co warto wiedzieć
Joanna Kern - Moja piąta strona świata
Anna Możdżeń - Wolność, piękno i pośladki

TEATR, FILM

Leszek Jodliński - Mrużenie oczu. Zmruż oczy Andrzeja Jakimowskiego

KRYTYKA LITERACKA-RECENZJE
Paweł Dąbrowski - Poemat dystychem spisany. Konrad Góra Nie
* Życie na speedzie. Jakub Koisz, #Yolo
Magda Gałkowska - Fantom do zimnego utulenia. Tomasz Pietrzak Pospół
Jarosław Hebel - Najlepsze lata... Marka Hłaski
Ewa Sonnenberg - Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska, Szczęściodoły
Aleksandra Urbańczyk - Teatr Wolanda. Pogłębiona interpretacja z nowym przekładem Mistrza i Małgorzaty

CZYTANIA

Sławomir Hornik - To jest wiersz. (Dekalog.)

ROZMOWY W sZAFIe

Małgorzata Południak z Tadeuszem Baranowskim, część II


WYWIAD

Małgorzata Południak rozmawia z Wiolettą Leśków-Cyrulik

niedziela, 11 grudnia 2016

Boże Narodzenie z kretem Filipem - w różnych częściach świata

...z cyklu "Uroda życia", czyli "Święta z kretem Filipem"

 

Po raz drugi miałam przyjemność wspomóc projekt grupy blogerek, a nawet jednego blogera, pod nazwą "Święta z kretem Filipem". Jest to ekipa absolutnie fantastycznych, pozytywnie nastawionych do świata ludzi, którzy całkiem samodzielnie napisali wierszowane bajki dla swoich dzieci, a następnie nie bez tremy, ale całkiem pięknie, je nagrali.

W ten oto sposób powstała kolejna płyta o przygodach kreta Filipa - tym razem podróżującego po różnych częściach świata - "Święta z kretem Filipem".

Tu można zamówić ten oto świąteczny "Pakiet dla Mamy i Dziecka" - KLIK

Możecie ją zamówić oddzielnie lub w pakiecie z moją książką "Sezon zamkniętych serc", która na życzenie zostanie przeze mnie opatrzona osobistą świąteczną dedykacją, a następnie przesłana pod wskazany adres.
Dochód ze sprzedaży płyty jest w całości przeznaczony na rozwój projektu mającego na celu stworzenie subiektywnej listy miejsc wartych odwiedzenia przez rodziny z małymi dziećmi, miejsc specjalnie pod tym kątem przygotowanych, w których nikt nie spojrzy na Was krzywo tylko z tego powodu, że Wasze dzieci są ruchliwe, głośno mówią i domagają się uwagi.

Natomiast dla tych, którzy chwilowo nie mają małych dzieci, książka solo - można zamawiać z dedykacją dla siebie lub dla kogoś bliskiego :)

Tu można zamówić książkę z dedykacją: myslownicelife@gmail.com

Dzięki Wam mam w domu małą fabrykę prezentów, a zdjęcie już lekko nieaktualne, bo stosik topnieje... Jednak to sama przyjemność, naprawdę :) Jutro wysyłam kolejną partię.