wtorek, 20 grudnia 2016

Jeszcze tylko jodła do stroika...

...z cyklu "Uroda życia"

 

Pierniczki na mielonych migdałach - bez glutenu! Upieczone przez najstarsze

 

Ten moment, kiedy wszystko okazuje się być na swoim miejscu. I udekorowane pierniczki, i uszka w zamrażalniku, i ryba, i pierogi. I kapusta z grzybami w słoikach, prezenty w domowych zakamarkach. Produkty na wypieki w spiżarni, opłatek w specjalnej szufladzie, świeca Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom także. Jeszcze tylko jodła do stroika i... już.

 


W tle na razie świąteczne piosenki, od Wigilii już będą kolędy. Bożonarodzeniowe opowieści, Pilch, Tokarczuk, Stasiuk - do słuchania. Brak generalnych porządków i pośpiechu. Najwyżej barszcz będzie w tym roku z torebki. To nieważne. Ważne, że my jesteśmy. Jedna pieczeń mniej albo więcej... Masa makowa z puszki. I piernik gotowy, z Delecty. W końcu trzeba mieć priorytety ;)


Lukrowany domek z piernika, bez glutenu słodkości dla dzieci, uroczyste strojenie choinki. I śmiechy. Na to wszystko nie ma miejsca, kiedy usiłuje się zrobić zbyt wiele w zbyt krótkim czasie. A pieczenie wszystkiego podwójnie jest nierealne, jeśli nie ma się zamiaru zwariować. Więc idziemy na skróty. Ponieważ na czymś innym nam w czasie świąt zależy.




Słuchamy audiobooka "Boże Narodzenie z kretem Filipem", bo właśnie przyszedł od Ani. Dziękuję! Mam więcej, mogę się podzielić - kto chce, pisze e-mail na myslownicelife@gmail.com, zapraszam! Kto nie zdąży, może kupić - oddzielnie lub w komplecie z "Sezonem zamkniętych serc" i z dedykacją.

Tu można zamawiać płytę w komplecie z "Sezonem zamkniętych serc" i drugim audiobookiem - "Podróżuj z kretem Filipem"

A tak w ogóle to jest bardzo fajnie, mimo zawodowej gonitwy, mimo tego, co dzieje się wokół. Nawet mam czas na czytanie wieczorami. Nie wiem, może koncentrowanie się na prywatności to zwyczajny eskapizm, ale nawet jeśli tak, to trudno. Trudno inaczej reagować.

Mikołaj był, więc się niespiesznie bawimy :)

Są święta. Czytam świąteczne wpisy na blogach, czerpię energię, otulam się melancholią - jedna i druga są mi tak samo potrzebne. Magdallena, Agnieszka - jesteście nieocenione. Wasze słowa przychodzą do mnie o piątej rano, kiedy siadam przy komputerze do pracy, biorę pierwszy łyk kawy i spokojnej, mądrej refleksji.


Jeszcze tu przed świętami powrócę.

A dla potrzebujących taki link:




14 komentarzy:

  1. Też rozpracowujemy bezgluteny :* kisses i luzik, a co!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piernik bezglutenowy!!! Och! to coś dla mnie, alergiczki pozbawionej słodyczy, ale nie uśmiechu :) I oto chodzi, żeby było miło, nie ważne, że na skróty. Te chwile przetrwają we wspomnieniach baaardzo długo - magia świąt, mały cud.
    Dziękuję za miłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się przepis przyda :) Dużo słodyczy dla Ciebie!

      Usuń
  3. Wiolu, u Ciebie naprawdę słodkie chwile radosnego życia. I niechaj tak trwa! Nie tylko w Święta Bożego Narodzenia. Wiolu życzę Tobie i Twojej Rodzince nie tylko na ten świąteczny czas wielu Bożych Łask i wszelkiej radości,
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze Cię widzieć, Beatko :))) Najserdeczniej dziękujemy za Twoje życzenia, za pamięć i życzliwość. Przesyłam wzajemności, Kochana :)

      Usuń
  4. Kwintesencja przedświątecznych przygotowań i refleksji u Ciebie:) Z przyjemnością się w nich zanurzam... I jakie to Twoje Najstarsze zdolne...:) Najserdeczniejsze życzenia dla Ciebie i Twojej rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Olu :) Najstarsze zmotywowane, bo dla siebie robi ;) Serdeczności świąteczne także dla Was!

      Usuń
  5. Wiolu wspaniały klimat:) Pozdrawiam Agnieszka Mucha

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, masz wszystko jak w zegarku:) ja dopiero jutro zaczynam, dziś jeszcze praca praca praca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Zdążysz. U mnie też praca :) A to wszystko to na wachcie z dzieckiem, bo nudno.

      Usuń
  7. My też chadzamy na skróty i nie mam poczucia winy, bo i tak czuję się wykończona po upieczeniu sernika z pomocą dwulatka balansującego na krawędzi krzesła i żonglującego ingrediencjami... dwa trzy zadania na dzień, spacer, ogarnięcie pobieżne stajni Augiasza i dzień się skończył :-)
    Błogosławionych Świąt! Obyś naładowała baterie na kolejny rok pięknego życia :-)

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.